
Sztuka Zaczyna się końcówką Molierowskiego „Don Juana”. Don Juan leci do piekła. Przypadkiem (albo raczej nie), rozpaczając z powodu swoich pieniędzy, w piekle znajduje się też Sganarel, usprawiedliwiając się, że stało się to nie przez chciwość tylko: „ ...przez pętelkę wysnutą z pańskiego surduta, która uczepiła się haczyka z mojego kaftana”. Nie mają jednak czasu nasi bohaterowie na roztrząsanie tej kwestii, gdyż po chwili pojawia się cały szereg postaci, począwszy od chóru swingowego z Ohio, Ayrtona Senny i Mozarta poprzez kosmitów Uoaka i Eaka, a skończywszy oczywiście na Elwirze i samym Lucyferze. Woody Allen, jako najgorszy człowiek na ziemi, nie zasłużył na piekło, bo rekordziści od razu idą do nieba. Nie wdając się w szczegóły i meandry fabuły, miłość Don Juana i Elwiry wyzwala całe piekło. Szczęśliwe zakończenie, jak to w sztukach muzycznych.