OBYWATEL M
"Obywatel M." to coś więcej niż satyra na znanego polityka. To ironiczny portret typowego peerelowskiego działacza partyjnego, który gładko przeszedł transformację ustrojową i dzisiaj jest u władzy. A zarazem jest to metafora polskich, absurdalnych losów. Kowalewskiemu udało się stworzyć postać peerelowskiego Everymana - Każdego - który pożyczył od Millera jedynie parę faktów z biografii. Tak jak w moralitetach, Ludwikowi M. towarzyszy Anioł Stróż, jakby skopiowany ze świętych obrazków, które ksiądz rozdaje przy kolędzie. Genialnym pomysłem było oderwanie sztuki od historycznych realiów. Na scenie nie ma autentycznych mebli, strojów i transparentów (...). PRL jest za to obecny w języku. Kowalewski znakomicie czuje poetykę nowomowy, te wszystkie na zakładzie, włącz na dziennik, towarzyszu naczelniku. Nie są mu obce także komunistyczne rytuały, takie jak apel szkolny z recytacją poezji zaangażowanej czy dożynki. Aktorzy świetnie parodiują je, nawiązując do komedii Stanisława Barei.
Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza
W reperturze Teatru Modrzejewskiej w Legnicy